Andrzej Sikorowski

Złoty żal

Andrzej Sikorowski i Anna Treter
nie musieli się specjalnie natrudzić, aby
rozgrzać publiczność zgromadzoną
w Teatrze im. Słowackiego.



Kolejny sukces zespołu Pod Budą Złoty "Żal" Zdobycie statusu "Złotej płyty" przez kolejny krążek grupy Pod Budą stało się pretekstem spotkania zespołu z publicznością, jakie odbyło się w teatrze im. Słowackiego. Prócz kilku dawnych przebojów, które widownia śpiewała wraz z wykonawcami, usłyszeliśmy repertuar z nagranej przed kilkoma miesiącami płyty "Razem". Krakowskiej publiczności, której Sikorowski jest ulubieńcem, nie trzeba było rozgrzewać. Oklaskiwano nie tylko stary, wypróbowany repertuar, ale także piosenki z wydanej przed kilkoma miesiącami płyty "Razem", będącej kontynuacją nurtu, jaki "podbudziści" rozpoczęli prawie 25 lat temu. Utwory, które tu znajdziemy, adresowane są do odbiorcy, dla którego piosenka, to trochę więcej niż tylko rozrywka.

Autorskie ballady Sikorowskiego (niektóre z muzyką Jana Hnatowicza) to wyznania dojrzałego faceta, świadomie dystansującego się do naszej rzeczywistości i pseudoważnych spraw tego świata. Szukająceg o radości w sprawach na pozór zwyczajnych i codziennych, jak spacer z psem, jedzenie, picie i miłość. Wiele tu mądrości, ciepłego dowcipu, ironii i autoironii. Jest znajomość duszy kobiecej, są łatki, przypinane naszym nowobogackim. Jest liryka i melancholia, od lat uprawiana przez Sikorowskiego (bez obawy narażenia się na zarzut staroświeckości) i hołdowanie wartościom, które dziś niektórzy uznać by chcieli za niemodne. Anna Tretter, wokalistka zespołu, o ciekawej barwie głosu - wspaniale odnajduje się w tym repertuarze. Usłyszeliśmy też Majkę Sikorowską w pięknej i ekspresyjnej, utrzymanej w śródziemnomorskim klimacie pieśni "Głos z oddali".

Teatr wypełniony był znakomitą publicznością. Zjechała się cała Rząska, gdzie zespół od lat mieszka, sąsiadując m.in. z Anną Dymną (której poświęcona była "Cha-cha dla Ani Dymnej") i Krzysztofem Piaseckim. Byli też przyjaciele z innych stron Krakowa, jak choćby młodszy kolega Grzegorz Turnau. Miłym dopełnieniem koncertu było spotkanie przy lampce wina w teatralnym foyer.
Maria Ziemianin

2001-11-14 - Gazeta Krakowska - Złoty żal

  w górę