Andrzej Sikorowski

Koledzy z grupy Pod Budą trzymają kciuki - Anna Treter solo

Anna Treter z grupy Pod Budą w Kielcach po raz pierwszy zaśpiewa piosenki, które ukażą się na jej solowej płycie. Dlaczego w Kielcach? Bo tu się urodziła i tu ma swoją wierną publiczność.
Od ponad ćwierć wieku kojarzona jest z krakowską grupą Pod Budą. Miała być ekonomistką, została piosenkarką.


- Kończyłam równocześnie dwie szkoły: ogólnokształcącą i muzyczną. Rodzice chcieli bym miała solidny zawód, więc poszłam na studia ekonomiczne do Krakowa. Nie przepracowałam w tym zawodzie ani jednego dnia. Jeszcze na studiach związałam się z Kabaretem "Pod Budą" i zaczęłam zarabiać na życie śpiewaniem - opowiada Anna Treter.

W kabarecie "Pod Budą", z którego wywodzi się słynny dziś zespół poznała swego przyszłego męża, gitarzystę i kompozytora wielu przebojów grupy Pod Budą, m.in. ballad o walizce i ciotce Matyldzie, "Przy niedzieli zabawa" i "Gdy mnie kochać przestaniesz". Pracowali razem dwa lata, zanim któregoś wieczoru Jan nie zaproponował, że odprowadzi ją do domu. Przysiedli na ławce w parku i rozmawiali do rana. Pobrali się kilka lat później w Krakowie. Ślub był skromny. Tylko najbliższa rodzina i przyjaciele.

Ogród i wędka

Żywiec Anny i Jana to nieustająca trasa koncertowa. Rocznie nawet 100 koncertów. W przerwach udało im się jednak zbudować własny dom w podkrakowskiej Rząsce. Okolica jest przepiękna. Na wzgórzu wśród skał wapiennych, stanęło 14 domków. Mieszkają w nich przeważnie artyści: muzycy z filharmonii, śpiewaczka operowa i koledzy z zespołu. Najbliższą sąsiadką z lewej strony jest gwiazda krakowskiego teatru Anna Dymna. Z prawej wybudował dom lider grupy Pod Budą Andrzej Sikorowski.
- To najmilsze sąsiedztwo, jakie można mieć. Ania zachwyca mnie pracowitością. Jej ogródek to prawdziwe dzieło sztuki - opowiada Anna Treter.
Piosenkarka też każdą wolną chwilę poświęca na pracę w przydomowym ogródku. Choć - jak sama twierdzi - jej rabatki nie dorównują urodą ogrodowi Anny Dymnej, to jest z nich bardzo dumna. Latem najchętniej wyjeżdża nad ciepłe morza. Pływa wtedy całymi godzinami i leniuchuje. Uwielbia też jeździć z wędką na Mazury. Wędkowania nauczył ją mąż, ale kiedy ona "połknęła haczyk" jemu się już znudziło. Największa ryba złowiona przez panią Annę, to szczupak. Nie pamięta jednak ani ile ważył, ani ile miał długości. Na pamiątkę zachowała tylko zdjęcie.
Ostatnio przestała dementować plotki, że jest żoną Andrzeja Sikorowskiego. - Przez ponad dwadzieścia lat tyle razy mówiliśmy, że nie jesteśmy małżeństwem, ale do ludzi to zupełnie nie trafiało. Kiedyś zdarzyło mi się nawet, że pani z hotelu, w którym mieszkaliśmy, dała nam jeden klucz do pokoju, choć wcześniej była na koncercie. Na którym Andrzej na scenie dementował te pogłoski i opowiadał, że ma żonę Greczynkę - mówi artystka.

Sałatka z krabem

Pani Anna bardzo lubi gotować. Nie korzysta z przepisów. Sama wymyśla różne dania. Najczęściej komponuje je z tego, co ma akurat w domu. W lodówce nigdy nie może braknąć mrożonych paluszków krabowych, bo one są podstawą ulubionej sałatki pani Anny. Przyrządza się je błyskawicznie. Do rozmnożonych, drobno pokrojonych paluszków dodaje się zieloną cebulkę i seler naciowy, doprawia się naturalnym jogurtem z dodatkiem soli, pieprzu. Odrobiny cukru i gotowe. - Jak tego nie podam swoim gościom, to pytają czy mi paluszków zabrakło - śmieje się piosenkarka.
Przez wiele lat najwięcej problemów miała z kupnem odpowiednich ubrań. Na wysoką (175 cm wzrostu), postawną dziewczynę wszystko było za krótkie i za ciasne. Dopiero niedawno, kiedy w kilku dużych miastach Polski pojawiły się specjalne sklepy z odzieżą w rozmiarach większych niż 44, problem został rozwiązany. - W Krakowie niestety, mie ma butiku tej sieci, dlatego zakupy robię najczęściej w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. Czuję się wtedy, jak królowa, bo wybieram jeden z mniejszych rozmiarów - zwierza się pani Ania.
W młodości była szatynką z gęstymi prostymi włosami. Teraz ma trwałą ondulację i baleyage. Mama ubolewa, że ta właśnie fryzura jest elementem jej scenicznego image.

Rozterki krakowianki

Do Kielc przyjeżdża coraz rzadziej, choć mieszkają tu jej mama i siostra Małgosia, która również skończyła szkołę muzyczną. - Przez telefon mamy tak podobne głosy, że ludzie bardzo często nas mylą. Małgosia jest muzykalna, gra na fortepianie, ale śpiewa tylko na rodzinnych imprezach - mówi piosenkarka.
Dwa lata temu była w I LO im. S. Żeromskiego na jubileuszowym spotkaniu z koleżankami i kolegami z maturalnej klasy. Z niektórymi spotkała się po raz pierwszy od matury. - Tak strasznie się wzruszyłam, że to wzruszenie nosiłam w sobie przez wiele dni - wspomina pani Anna.
Jakie znaczenie mają dla niej Kielce? - Jestem w rozterce. Trudno jest być kielczanką, jeśli on ponad dwudziestu lat mieszka się w Krakowie. Ale rodzinnie czuje się związana z Kielcami - przekonuje piosenkarka. I dodaje, że na studia do Krakowa wyjechał tylko dlatego, że w Kielcach nie było wówczas uczelni, na której można by było uczyć się ekonomii. Ale gdyby nie wyjechała, nie śpiewałaby w grupie Pod Budą i być może nigdy nie nagrałaby własnej płyty.

Kompozytor w domu

Lider grupy Pod Budą Andrzej Sikorowski już dwanaście lat temu nagrał solową płytę. Zespół nie tylko nie rozpadł się z tego powodu, ale nagrał kolejne krążki. Teraz do walki o solową sławę ruszyła Anna Treter. - Byłabym wielką grzesznicą, gdybym mając w domu kompozytora, nie spróbowała swoich sił samodzielnie. Wiem, że w tym roku zespół nie ma zamiaru nagrywać nowej płyty, dlatego sama chwyciłam za pióro. To nie ma żadnego wpływu na losy naszej grupy. Nadal razem koncertujemy. Ale myślę, że przyszedł czas, żeby każdy z nas mógł się rozwijać samodzielnie. Dla Andrzeja jest to pisania muzyki i tekstów do sztuk teatralnych, dla kolegów współpraca z innymi zespołami - mówi Anna Treter.
Będzie to płyta autorska, wyprodukowana przez męża artystki. Znajdą się na niej piosenki z tekstami Anny Treter, Andrzeja Poniedzielskiego i muzyką Jana Hnatowicza. W nagraniu wezmą udział znani muzycy, m.in.: Ryszard Sygitowicz - były muzyk Perfectu (który napisał też jedną piosenkę na nową płytę Anny) i Ryszard Rynkowski, który już raz był gościem jednej z płyt Pod Budą. Jak decyzję o solowej płycie przyjęli koledzy z zespołu? - Mam nadzieję, że trzymają kciuki za moje przedsięwzięcie - mówi pani Anna.
Koncert, który 17 lutego odbędzie się w Kieleckim Centrum Kultury będzie absolutną przedpremierą. Anna Treter wystąpi w Kielcach w połowie sesji nagraniowej, która rozpoczęła się 3 lutego. Wydanie płyty planowane jest na maj lub czerwiec. Zaraz potem odbywać się będą imprezy promocyjne. Pani Anna chciałaby, żeby wziął w nich udział Ryszard Rynkowski, chórki i góralska kapela.
W Kielcach zaśpiewa kilka piosenek z repertuaru grypy Pod Budą w zupełnie nowych aranżacjach i z udziałem nowych muzyków oraz kilka piosenek, które znajdą się na płycie.

Lidia Zawistowska

2003-02-14 - Słowo Ludu - Koledzy z grupy Pod Budą trzymają kciuki

  w górę