Aktualności

Rodzinnie i (nie) Groteskowo

Ostatniego dnia stycznia scena krakowskiego Teatru Groteska była miejscem wyjątkowego, a zarazem historycznego pod względem muzyczno-rodzinnym wydarzenia. Wszystko dzięki występowi Mai i Andrzeja Sikorowskich wraz z zespołem, inaugurującemu cykl "Kabarety, kino i śpiew".

Jako że tydzień wcześniej nastąpiła premiera najnowszego krążka Duetu Rodzinnego - "Sprawa Rodzinna", publiczność zgromadzona w ilości znacznie przekraczającej możliwości sali (stąd dodatkowe, prestiżowe miejsca na...scenie) z niecierpliwością wyczekiwała piosenek z tego właśnie albumu. Jednak koncert rozpoczęły znane wcześniej "Moje dwie ojczyzny" oraz wyśpiewana a capella w języku tej drugiej (lub pierwszej) z nich - "S'agapo".

Prowadzący koncert gospodarz cyklu Wacław Krupiński postanowił zaskoczyć publikę, osaczając ogniem podchwytliwych pytań śpiewający duet. Pytania dotyczyły przeszłości, teraźniejszości, przyszłości oraz najróżniejszych korelacji życia intymnego i scenicznego rodziny Sikorowskich. Zgodnie z założeniem koncertu, nie mogło zabraknąć prezentacji wizualnej. To właśnie w niej zobaczyliśmy Maję Sikorowską w wieku lat... jedenastu, której urocza piosenka u boku taty pozwoliła przypomnieć sobie jak wyglądały początki rodzinnej współpracy.

Nie był to jednak jeszcze koniec niespodzianek - o wejście na scenę poproszona została małżonka Andrzeja i mama Mai - Chariklia Sikorowska, występująca w Grupie Pod Budą w samych początkach jej działalności. I tu nastąpił wspomniany wcześniej bezprecedensowy historyczny moment - Duet Rodzinny wbrew matematycznym zasadom stał się... muzycznym trio. Charilkia Sikorowska, jak sama przyznała - po trzydziestu latach nieobecności na scenie, zaśpiewała wraz z córką oraz mężem piękną i czystą greką jeden z bałkańskich szlagierów, za co otrzymała niezwykle gorące i zasłużone brawa.

Od tego momentu rozpoczęła się prezentacja nowego albumu. Pojawiły się dźwięki wzruszających: "Lekcji religii" i "Piosenki na koniec świata", sentymentalnej "Pani Zosi", twistowego "Umarł w butach", doskonale wykonanego etnicznego "Theos an ine" oraz ironicznej "Blondynki blues". Duże wrażenie na publiczności wywarła autorska kompozycja Mai - "Uczta w poście", tworząca wraz z tekstem niesamowity, niemal mroczny klimat. Różnorodność stylów powodowała, że reakcje audytorium zmieniały się jak w kalejdoskopie, poczynając od melancholijnego kołysania aż do energicznego wyklaskiwania wraz z artystami taktów piosenek.

Koncert zakończył się długimi owacjami na stojąco oraz zasłużonymi bisami, podczas których ponownie usłyszeć można było rodzinny duet ucieleśniony w trzech osobach podczas wykonywania "Ale to już było".

Reakcja publiczności, a także kolejki do stoisk ze "Sprawą Rodzinną" jednoznacznie świadczą o entuzjastycznym przyjęciu nowego albumu. A po niedzielnym występie zapewne niejeden miłośnik Duetu Rodzinnego zażyczyłby sobie poszerzenie jego składu o jeszcze jedną osobę, również posiadającą dwie ojczyzny...

Tomasz Zdulski


<< powrót do listy wiadomości